środa, 1 lutego 2017

Starość, czy to już? wiersz niepoukładany

Już nie mogę patrzeć w gwiazdy (schylać głowy)
Pocałunku złożyć stopie
Wygląd skóry raczej marny
Twarz obwisła jak na szopie
I nie dla mnie już szpagaty
salta, rower, wygibasy
Czas przywyknąć do tych uwag,
że to  nie są Twoje czasy

Trzeba przestać czuć się młodo
zaczać zrzędzić i narzekać
Tego ludzi oczekują
po 40 od człowieka
By monopol mieć na rację
pozjadane wsze rozumy

Dla mnie
Nie jest ważne, ze dasz radę
mimo, ze kręgosłup pęka
Żyć na maksa bez wytchnienia
i choć duch w Twoim Ciele młody

Młoda kasta już Cię nęka
By nie zostać posądzonym o chorobę głowy
Trzeba być nadobną damą
I mniemanie mieć o sobie

Ja niestety nie dorosłam
Choć opinia oczekuje
Z rok poczekam lub półtora
nim swą duszę zmienię sobie
Jest niestety już ryzyko
że choć jesteś jesteś już dojrzała
moge problem z adaptacją
ducha mieć do mego ciała

Przyjdzie zostać mi stukniętą
postrzeloną i szalona
Wszak nie jestem żadną swiętą
Jak by chciało zacne grono

niech tak bedzie akceptuję
wszak innego wyjścia nie mam
NIE! Ja tak nie postępuję!
Bedę walczyć i się nie dam!






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz