wtorek, 17 maja 2016

Już nigdy!

Już nigdy!
Nie zaznasz spokoju
Już nigdy!
Nie będziesz czysty jak łza
Przekroczysz!
granice, wpojone, umowne
Niewinność
już będzie nie ta.

Jak nie płakać nad rozlanym mlekiem
Nie czuć straty gdy wokół kałuża i szkła
Puste miejsce, zastąpić atrapą
Tego nie chcę a nawet nie wiem czy się da.

Na zgliszczach, staje nowy dom
Feniks z popiołów się wznosi
Po suszy w końcu poda deszcz
Posklejać skorupy


Wyrzuty sumienia matki polki

Jesteś potworem                                       e a
pożerasz swe dziatki
Takie zachowanie
niegodne polki matki

Masz bronić piersią własną
znosić trudy znoje
Chcesz (Musisz) dobrze je wychować
Wszak wszystkie one Twoje

Wyluzuj, przecież oni wiedzą sami                                           D a e a
wyluzuj nie wszyscy muszą być ministrami
Daj spokój, z wciskaniem swych wartości
Co z tego że chcesz zrobić z nich gości
(Czas minął, należysz do przeszłości - jeszcze nie :))

Urabiasz po pachy
ręce swe "zadbane"
wspomagasz swe nerwy
prawie już zszarpane
wymagasz od siebie
od niego oraz od nich
i po co, dlaczego
przecież można żyć wygodnie

Tylko w jakim to idzie kierunku
Bez obaw być może przekonać nie będzie mi się dane
Ale może jednak jest nadzieja, że mój trud nie będzie zmarnowany.

poniedziałek, 16 maja 2016

Muzyka bla bla

Muzyka znów zarosła moje życie
oplotła je dziką radością
coraz chętniej znów wstaję o świcie
bo dźwięk budzi mnie rano jasnością
brzmienia w mych uszach
rosą dźwięków.
Rytmem życia nabija mi tętno
tempem zdarzeń pompuje mi krew
Płynie w żyłach, w mym mózgu, w mym sercu
opętuje dźwiękami, melodi iskierką
wraz ze słowem i rytmem
 zakwita w mym świecie piosenką.