Czasem chcę być zwyczajna a
tak prosta jak linia w geometrii b
bez początku i końca c
nie mieć braków w symetrii b
nie mieć zagięć załamań a
nie musieć niczemu sprostać b
znać swe położenie w przestrzeni c
i już na zawsze w nim zostać b
lecz chociaż to linia a
to jest z punktów złożona b
nieskończonej liczby niezależnych mnie c
i jest od nich uzależniona
mnie ułożonych w przestrzeni
i gdy chociaż jeden z nich się poruszy
strukturę całej linii zmieni
i powstaje zakamarek w duszy
nieskończoność punktów w sąsziedztwie
mających wpływ jeden na drugi
i choć nie widac nic z bliska
to jak zbliżyć
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz